Galeries: My fotos at home, In my garden, Excursion with Michael, France, Bas-Silesia, Around Poland, Around Crimea, My paintings, Around Greece, Home 1999, Germany- Neuzelle, England, Childhood, Childhood 2 > BACK to Main Page

 
 
 
    .

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

    .

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

bullet

Around Krimea with Dominik, Sylwia, Ira/ Po Krymie z Dominikiem i Sylwią oraz Irą

( Z pamiętnika Sylwii i Domina)

Wyjazd pierwszy 8-28 IX 2001
 

W obu przypadkach przejazd Szczecin - Symferopol był prawie identyczny, więc nie będę dwa razy opisywał tego samego. Zmieniała się tylko ekipa towarzysząca nam. Na pierwszym wyjeździe byli z nami: Irena i Fuli, którzy po dwóch tygodniach musieli wracać do domu.

Z Symferopola wyruszyliśmy do Bachczysaraju, by zwiedzić Pałac Chanów i skalne miasto Czufut-Kale (oba opisywane przez Mickiewicza w "Sonetach Krymskich"). Z Czufut-Kale rozciąga się przepiękny widok na okolicę, jest to też doskonałe miejsce na obozowisko. Po nocy spędzonej w namiocie rozbitym nieopodal, leśnymi drogami poszliśmy w stronę drugiego w okolicy skalnego miasta Tepe - Kerman, skąd wróciliśmy do Bachczysaraju. Złapaliśmy tam pociąg do Sewastopola, w którym przez przypadek zapłacilibyśmy karę za jazdę bez biletu, ale na szczęście po dosyć stanowczej próbie dyskusji skończyło się na wykupieniu zwykłego biletu. Następnym punktem wyprawy był Sewastopol, miasto niegdyś zamknięte dla turystów, do tej pory ważny punkt strategiczny Floty Czarnomorskiej. Sewastopol, jako jedno z niewielu miast nosi tytuł "Gieroj Gorod", ze względu na bohaterską obronę podczas licznych szturmów i oblężeń. Niedaleko dworca podziwialiśmy niezwykle drobiazgową i świetnie wykonaną Panoramę Obrony Sewastopola. Zwiedziliśmy tam także starożytne miasto Chersonez, gdzie pół dnia wylegiwaliśmy się na plaży. Z Sewastopola pojechaliśmy w stronę malowniczych klifów Półwyspu Fiolent, gdzie spędziliśmy dwa dni, gdyż miejsce to okazało się istnym Rajem na Ziemi.

Dalej posuwaliśmy się na wschód w stronę Jałty, zwiedzając po drodze śliczną cerkiewkę w Foros oraz niesamowity Pałac Woroncowa w Ałupce, łączący architekturę wschodu i zachodu. Ałupka zrobiła na nas niesamowite wrażenie ze względu na ogromny blisko 40-hektarowy park, w którym znajdują się rośliny z różnych stron świata (ponad 200 gatunków).

Nieopodal Ałupki kolejką linową wjechaliśmy na szczyt Aj - Petri, gdzie upajaliśmy się pięknymi widokami jak również upijaliśmy zakupionym po raz pierwszy krymskim winem, które bardzo nam zasmakowało.

Kolejnym przystankiem w naszej podróży była Jałta, gdzie zwiedziliśmy Pałac Liwandyjski, w którym odbywała się konferencja jałtańska oraz Jaskółcze Gniazdo (maleńki pałacyk "wiszący" na urwisku nad morzem). Po wypoczynku w największym kurorcie Krymu ruszyliśmy w góry, zdobywając Ajudah (Górę Niedźwiedzią) oraz Czatyrdah z pięknymi krasowymi jaskiniami.

Po powrocie do Simferopola zdecydowaliśmy się zwiedzić jeszcze Wielki Kanion, znajdujący się w północnej części Gór Krymskich. Jest to naprawdę przepiękne miejsce, jednak trudno w pełni cieszyć się jego urokiem, gdyż stanowi on "gwóźdź programu" wielu wycieczek i jest tam zawsze zdecydowanie zbyt dużo ludzi. W Wielkim Kanionie wykąpaliśmy się w lodowatej "Wannie Młodości" (woda ma ok. 4°C), czyli niewielkim baniorze, do którego wpada mały wodospad. Kąpiel ta , jak mówi legenda, powinna zapewnić nam wieczną młodość i zdrowie. Na Wannie kończy się szlak turystyczny, a dalsza wędrówka jest utrudniona ze względu na strome podejście i znaczne zwężenie zboczy, co oznacza, ze można tam w spokoju rozkoszować się pięknem przyrody, nie spotykając co chwilę rozkrzyczanych wycieczek. Niestety, nie starczyło nam już na to czasu.

Wyjeżdżając z Krymu czuliśmy żal, że musimy już wracać do szarej rzeczywistości Szczecina, niedosyt, że nie zwiedziliśmy wszystkiego. Wiedzieliśmy jednak, że jeszcze tu wrócimy. Nie trzeba było długo na to czekać, gdyż już rok później także we wrześniu ruszyliśmy w to samo miejsce.

( to pisali Sylwia i Dominik, a Fuli tylko przekleił)

 

OTO ZDJĘCIA Sylwii i Dominika

Sylwia na Krymie

Tez jakby Krym